RSS
 

Archiwum - Luty, 2014

Bez kluczy i pewności siebie nie ma co wychodzić z domu!

24 lut

Nówka funkiel nie śmigana !

Kawa na wieczór z blogiem i amerykańskimi rozmówkami <3
Sprawdzałam nowy aparat , po prostu :P

 

Dla niektórych może to być tylko aparat, dla Mnie jest to początek zapisu (mam nadzieje!) niesamowitych wrażeń i bajecznych przygód

Full hd film i wi-fi a także jakość zdjęć jakie robi są dla Mnie satysfakcjonujące jak na wydanie 600 zł za to małe czerwone i połyskujące szczęście <3

*    *    *

Oczywiście w dniu wczorajszym z wielką niecierpliwością wybijająca godzina 23:09 dała o sobie znać w postaci potu na czole i pulsującej treści żołądkowej, toż to za minutę My Perfect Match- Host Parents mieli się ze Mną „ze-skajpajować”. Miło, sympatycznie i przyjemnie porozmawialiśmy o ich CUDOWNEJ zimie, jak to oni powiedzieli….

Today its only -7 degrees….yet :D

Połowa 50 minutowej konwersacji przebiegła pomyślnie, dopóki oczywiście na czymś się nie zacięłam i nie znając słowa „szczypiorek” szukałam jakiejkolwiek kartki by im uświadomić i unaocznić o co mi chodzi!

Madzia:Here u ve got little onion and here its green :D (opisywałam obrazek)

Dana: A ok its „green ONION” :d

Madzia: Shit! This is simple :D

YUCK!

Śmiechu co nie miara, gdyż Oni sami przez 15 minut rozmawiali tylko o zdrowym odżywianiu i o tym, że jak przyjadę jedziemy na wspólne zakupy <3

Rozmawiając z Nimi naszła Mnie w dniu wczorajszym jedna podstawowa refleksja… Au Pair- Niemcy-Anglia-Francja etc etc….

Why ?….USA!

Jakbym to ujęła ZAWSZE CHCIAŁAM TAM BYĆ…. Pamiętam moment, gdy pewnego dnia stojąc przed wielkim obrazem, który przedstawiał niesamowitą panoramę NYC powiedziałam sobie, że spełnieniem marzeń jest właśnie to, czego oczekujemy, wiedząc, że patrząc obiektywnie na przemijające chwile będzie trudno to zrealizować….

Wtedy, gdy o czymś śnimy, budząc się mamy rumieńce i uśmiech na twarzy….

Wtedy kiedy idąc ulicą, wodzimy wzrokiem za vw scirocco z myślą „taki chciałabym mieć”! :<

Nawet wtedy, kiedy wchodzimy do sklepu Tommy’iego Hilfilger’a i patrząc znów na tą samą torbę za 2300 zł powtarzam sobię, kiedyś na nią odłożę…. To własnie takie chwile sprawiają, że chce się gnać na przód, omijać bariery, powalać przeciwności losu i obalać teorie nieprzyjaciół o wszelkich niepowodzeniach… By osiągać, by spełniać, by …. ? Mieć!? By żyć lepiej….

Pieniądze szczęścia nie dają? Tak już o tym mówiłam! I wiem , jestem przekonana, że bez nich … Nie da się być szczęśliwym…

Całe Nasze życie słynie z podróży po górach i dolinach, oczywiście tych przysłowiowych, borykamy się z dnia na dzień różnymi sytuacjami…. W pogoni za szczęściem, za miłością, za rozumem…

Człowiek uczy się przez całe marne życie i głupi umiera… !

Pamiętajmy, to co dajemy wraca do Nas z podwojoną siłą, dlatego, nie starajmy się nigdy źle dla osoby, która Nas skrzywdziła, kiedyś dostanie za swoje! Wcale nie musi oberwać od Nas :D

Ale jak to mówi tekst sławetnej pieśni lecącej na esce milion razy dziennie :

„Życie jest małą ściemniarą…..

Plącze Nam nogi i mówi IDŹ !….. „

Ważne jest to, że kiedy MOŻEMY marzyć!

MOŻEMY też spełniać marzenia!

 

Dla Mnie od pewnego momentu stało się możliwe to co było nieosiągalne…. Stało się cudowne, to za czym kiedyś płakałam, a to czego pragnęłam, odleciało gdzieś daleko na rzecz tego, co mogę zrealizować, jeszcze przed stworzeniem dla Siebie azylu na stałe….

Tu gdzieś…. Tam….. Czy gdzieś gdzie będę w momencie podejmowania kolejnych ważnych decyzji życiowych…

„Życie jest albo śmiałą przygodą,albo NICZYM ! „
Piękny cytat!

Bądź co bądź…
„Sekret” „Sekretem”, nastawienie nastawieniem, a życie życiem. Wszechświat wystawił mnie na próbę i nie mam zamiaru się poddać!

W Moich marzeniach Saturn obija się o Marsa, a Ziemia krąży wokół Jowisza!?

Nie da się?

No to PATRZ!

Jak Mój wpis osiągnie status MIĘDZYNARODOWY czyt wyląduje na Amerykańskim gruncie…

Z pełną świadomością i pod presją upływających tam sekund… minut i godzin…

Powiem, że WSZYSTKO SIĘ DA!

Trzeba jedynie chcieć tego po dziesięciokroć

o.O

<3

PS

Skandalem byłoby nie podążać na przód, kiedy taka trasa już za Mną, a każdy łatwiejszy cel rodzi chęć prześcigania Swych możliwości w dążeniu do kolejnych cudownych szczytów  ….

Pafawag już daleko z tyłu…

Pniemy się na K2 !

By Lenka.

 

 

Moja przygoda powoli się zaczyna…. ;)

20 lut

Witajcie ! 

Siedząc dziś przed komputerem stwierdziłam, iż czas opisać trochę dlaczego, po co, kiedy i na jak długo chcę wyjechać do USA ?

Pytania od Was są i będą,mam wielką nadzieję na to …. Jednakże, wiadomo nie wszystkim jestem w stanie sprostać! ;)

No to… Zaczynamy!

Moja przygoda zaczęła się w listopadzie 2013 roku, kiedy to pod wpływem emocji postanowiłam rozglądnąć się za czymś co pozwoli mi nie tylko na „lekki” rozwój,ale na przeżycie czegoś, co pozwoli na stworzenie wielu niesamowitych przygód…!

Zadzwoniłam, a potem wzięłam udział w spotkaniu agencji APiA, na tą chwilę prócz na prawdę kilku niedogodności jestem zadowolona, kosztorys?

Opłata za program + ubezpieczenie(wzięłam tą najbogatszą wersję)= 2670 zł

Wiza 495 zł

Podróż do W-wy= około 35 zł

Prezenty dla Host Family = około 300 zł

Zaświadczenie o Niekaralności= 50 zł

Prawo jazdy międzynarodowe= 35 zł

Paszport= około 80 zł

Zdjęcia (wiza, prawo jazdy+paszport)= około 40 zł

Czas= BEZCENNY ! <3

Więc za „wszystko”, wiadomo są jeszcze tzw. Ukryte koszty …. Walizki, leki, podróż do W-wy na samolot i wiele innych, które trzeba brać pod uwagę :)

 

= około 3500 zł

 

No i proszę, wzięłam się w garść i jedynie przez 3 msc czekałam na Mój PERFECT MATCH! <3

Znaczy…. Czy Perfect?:> To się okaże na miejscu, jednak na tą chwilę odnalazałam Siebie w ich życiu codziennym.

Ogółem na pierwszy rzut oka przez kilka msc stawały mi na drodze zaiste SAME PRZECIWNOŚCI….

Papiery – PaPiErY – PAPIERY= MILION STRON, KTÓRYCH WYPEŁNIANIE BYŁO PO PROSTU TRAGICZNE :d

Nagrywanie filmu 10-cioma kamerami … Bez dzwieku, z obrazem, bez twarzy, rozmazany, z błedem, zły zapis YYYYEP

1 Rodzinka…. 50 latkowie, mili,ale coś było nie tak- DELETE

2. Rodzinka…. z Ciechocinka :D Bekon, bekon & bekon :) Kentucky i tryb zycia kanapowców

3. Rodzinka NYC- Mama modelka, Tato miły,ale zero chemii….

Ale się udało… W końcu któryś z kolei Match….

Uśmiechnięci rodzice w wieku 36-39, trójka maluchów….

Mama malutka, zgrabniutka, przemiła!

Tatuś opiekuńczy, bardzo porzadnie komunikujący się w języku angielskim-brytyjskim :D

Dzieciaki! Już kiedyś dawałam ich zdjęcie…. Asthon, Collin & Barret….

Pierwsza rozmowa, tak jak i druga i trzecia… Były rozmowami „kwalifikacyjnymi” rodzice starali się być poważni, konsekwentni, pytali o dużo rzeczy… W sumie nie dziwie się, gdyż mieli au-pair, która bądź co bądź, źle zachowała się wobec dzieci…. Więc musieli ją oddelegować ! Mieli do wyboru 3 au- pair… Wybrali Mnie :)

Definitywnie cieszę się po każdej następnej wymienionej z Nimi wiadomości, są tak mili, a na skype uśmiechnięci i radośni!

Sporty, wakacje no i…. przeprowadzka !

Ja wiedziałam,że tak będzie :D :> Już od razu mówiłąm im, że bedę zmuszona się z Nimi przeprowadzać i miałam dobre przeczucia. Dziś właśnie wybierają nowy dom, do którego już niebawem razem ze świeżo upieczoną nową-au-pair-czyt MNĄ opuszczają Stare uliczki, by zaczerpnąć świeżego powietrza jeszcze bliżej Chicago ;)

Ciesze się czy nie? Jak to napisał Host Dad:

„We are still working on getting our house ready to put up for sale.  We are going to look at a couple of houses tomorrow that we are interested in buying.  You might get to experience moving an entire house while you are here.  Now does that sound like fun.”

Yeah…. Very fun :D

Czekając na sobotnią-pewnie ostatnią (przed wylotem) rozmowę z Moją rodzinką, już nie mogę się doczekać!

Informację o locie z Warszawy-NYC dostanę niebawem, mam nadzieję :D

Stres?

Troszeczkę!

Ale to jeszcze przede Mną ;)

Host Dad pyta się czy już przygotowuję rzeczy do spakowania! Ma chłopak poczucie humoru :D Na tą chwilę jeszcze Pustka, no prócz prezentów dla Rodzinki ….

Pytajcie, piszcie bo dzięki Wam mam ochotę na takie wywody, sama pomagałam sobie właśnie wpisami blogowymi, to mobilizuje, dodaje skrzydeł i pomaga ogarnąć to co wydaje się nie do ogarnięcia !

NYC <3

 

Pomijając fakt, iż wczoraj miałam piękny wieczór z sąsiadem… Tfu! Znaczy sąsiadowi 3 piętra wyżej się przysnęło i zalał dwa piętra… Dwie straże + podgotowia+ policja <3

Nadzór chyba do końca życia, Na 4 piętro strażacy weszli przez okno bo Pan…. Spał :D

Niezły Ziomek :D

Nawet powiem….

Kozaq ;p

Pozdrawiam…. Jeszcze z Wrocławia, Madzia :D

 

 

^^’ Podróż życia… Dwa razy „k” …

17 lut

Dwa razy „k” …?

 

Bo życie jest….KRUCHE

Bo życie jest KRÓTKIE

Ten czas strasznie pędzi. Mija tydzień za tygodniem, a ja nie wiem nawet kiedy.

Wybieram się w długą, nie czekającą, nie denerwującą, nie skromną, ani też wcale nie taką zwykłą samotną podróż.

Świat stoi dla Nas otworem, czy tu czy tam…

Nic nie trzyma, nic nie wadzi… Żołądek tylko już trochę przykleja się do kręgosłupa,ale spoko spoko!  Wcale nie powiedziałabym, że z głodu- płatki owsiane mają 12,8 g białka!= więc to nie to! A to akurat jest w wartościach wagowych wystarczających nasycić Mój dietowchłaniający organ;p Raczej z powodu jeszcze bardziej wysublimowanego… Słysząc słowo WYLOT nie boję się, nie obawiam, nie martwię! Chcę żyć, przeżyć, zwiedzić, poznać, nauczyć się… Jednak poznanie nie budzi czegoś w rodzaju lęku, tylko w rodzaju chęci przeżywania tego JUŻ TERAZ! NATYCHMIAST!

Hola Hola ! Dziewczynko! To jeszcze kilkanaście dni!….

Jeszcze…

Tylko…

Aż…

Ile razy w życiu czekaliśmy na coś z wielką niecierpliwością?! Ile razy przeżyliśmy porażki i rozczarowania,a  ile razy płakaliśmy ze szczęścia, każdy dzień może przynieść Nam nieoczekiwanie zdarzenia, miłe wspomnienia, czy nowe wręcz wyśnione, jak przysłowiowa „igła w stogu siana!”. Hop! Jeszcze Tylko kilkanaście takich pięknych i przyjemnych dni i mam nadzieję, iż marzenia zaczną w końcu się spełniać…W trybie przyspieszonym i definitywnie pozytywnie zaskakującym Mnie z dnia na dzień <3 Nie oczekując przywiezienia worku ze sztabkami złota, nie czekając na nowe porshe czy bogatego męża z USA chcę po prostu zwiedzać i przeżywać, by zapisać w moim „MIND MEMORY” no, a także trochę na jeszcze nie kupionym aparacie :D Zdjęć i obrazów wydarzeń piękniejszych niż wszystkie do tej pory… Pragnę, by wrócić i przez kolejnych kilka godzin nie móc opróżnić ust ze słowotoku płynącego w ojczystym języku ukazującego radość Mojego pobytu i decyzji podjętej… Właśnie wtedy, tam i tu.

Może tak będzie?

A może zupełnie inaczej…?

Zdecydowaną większość czasu poświęcam na tą chwilę karmieniu Mego umysłu pozytywnymi myślami, negatywne przychodzą czasem same i wcale nie są u Mnie miłymi gośćmi-A kysz!! Tak więc skupiam się na tym co pozwala Mi trwać podświadomie w przekonaniu, iż będzie dobrze!

Musi być!

Opcji innej nie ma,

No!

Uwielbiam kiedy czegoś nie mogę się doczekać, tylko oby to czego nie mogę,było tym co zmieni wszystko co kiedyś będę mogła…

Przygoda życia …

Hope.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życiowe zagwostki ;)

 

Jeśli nie wiadomo o co chodzi… To chodzi o K-A-S-Ę ! ;)

14 lut

Po krótce… Madzia! Cóż to za tytuł?;/ Krzyk litościwego błagania unosi si nad dzisiejszymi ponurymi cumulonimbus’ami :D

To wszystko przez Walentynki! Święty Walenty, w sumie ciekawa histora z Nim związana, jednak ciągnie się Ona do dnia dzisiejszego i napawać będzie Mnie więcej bądź Mniej pozytywną Energią przez następne lata życia. Definitywnie i ostatecznie mogę stwierdzić, iż nie przepadam za tym świętem. Czy miałam swoją Walentynkę u boku, czy też tak jak teraz Jej nie mam, święto dla Mnie jest po prostu nad wyraz komercyjne i tandetne;)

Jeśli chodzi o okazywanie uczuć, najpiękniejsze jest to z zaskoczenia… Chwila wątpliwości, ckliwych słów. Bądź co bądź „święto” to jest dla Mnie obojętne, choć jak ma od Niego zależeć przyszłość wielu spędzających ze Sobą życie Par to niechaj ten Święty Walenty czuwa jak najdłużej! <3  Z innej zaś perspektywy… Zdaje mi się, iż Nasz Naród w dni takie jak np; Walentynki, Dzień Babci, Mamy,Taty… Jest po prostu, hm… Milszy ?:) Może, czujemy, że Swoim miłym zachowaniem dajemy powód do radości innym i to też otrzymujemy w zamian? Tylko dlaczego od „święta”… CZASAMI ?:(

 

 

Omijając temat 14-go lutego (Toż to nie mogę się ruszać po pracy-restauracja-gdzie było dziś ludzi tyle jakby nie jedli przez ostatnie 3 tygodnie!) pragnę napomknąć, iż są chwile, dla których nawet otaczające Mnie puchate i świecące dziś serduszka nie są powodem do złości, a mianowicie, Mój jakże bliski realizacji wyjazd! Na prawdę…. Nie mogę się już doczekać!

Postanowiłam uwiecznić kilka zdjęć drobiazgów(ważących razem-już-bo to nie wszystko), które mam zamiar przewieźć, by ciutkę Polski wziąć ze Sobą do Stanów dla Rodzinki ;)

 Dużo, rzeczy jeszcze do realizowania, wciąż po głowie chodzi masa pomysłów na „lepsze jutro”!

Nowy v-blog na youtube ?

Nowe, bardziej emocjonujące i ukazujące czynności i zawikłane procesy związane z wyjazdem do USA ;)

Czy może, kolejne życiowe dywagacje tematyczne?:D

To wszystko już w kolejnym odcinku!

Tfu!…

Kolejnym wpisie ;)

„Szczęśli­wym jest się wte­dy, gdy kładziesz się jak naj­wcześniej spać tyl­ko dla­tego, że nie możesz się docze­kać ko­lej­ne­go po­ran­ka. Gdy uśmie­chasz się głupio na­wet do fi­liżan­ki po­połud­niowej her­ba­ty. Kiedy spląta­ne słuchaw­ki, nie są w sta­nie wyp­ro­wadzić Cię z równo­wagi. I nie pot­rze­bujesz zjeść tab­liczki cze­kola­dy, bo wys­tar­czy Ci prze­lot­ny uśmiech jed­ne­go z ob­cych przechodniów. ”

That’s Right ;)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życiowe zagwostki ;)

 

Już za pare dni…. Za dni pare !….

12 lut

Entuzjazm napawa Mnie każdego dnia po otwarciu oczu, kiedy wiem, że już tak blisko….

Martwię się wszystkim na zapas, choć pesymistką nigdy nie byłam i też się nią nie stanę, tak ogarniają Mnie z rzadka niemiłe i niecodzienne dla Mnie myśli o złych wydarzeniach! :( Nie ma się jednak co smucić, każdy ma takie chwile, najważniejsze to trwać w przeświadczeniu, iż „NIGDY NIE JEST TAK ŹLE, ŻE NIE MOGŁOBY BYĆ JESZCE GORZEJ?!” Tak więc warto brać uśmiech w karby i nie tracić go ani na chwilę- Mi osobiście pomaga to we wszystkim, bo kiedy nawet przychodzą te najgorsze dni, pozytywne nastawienie daje cień szansy na możliwie lepsze jutro!

Tak na prawdę cieszę się ostatnio z największych błahostek, bo to co Nam zostaje to własnie zadowalanie się tymi najmniejszymi rzeczami po to by te większe stały się dla Nas nieocenionym źródłem do wielkiej euforii… Kiedy do tej pory zwracasz uwagę tylko na te wysublimowane i wyselekcjonowane „szczęście” w Twoim wyborze, na Twoim podium znajduje się pewnie wiele rzeczy, które były bardzo trudne do osiągnięcia, cel i owszem, wart zachodu, jednak…. Cieszmy się z wymienionego na ulicy uśmiechu, warto zrobić coś by minimalnym kosztem, przy dzisiejszym braku czasu i chyba chęci  zaangażowania się w  ”nadprogramowe”  dobro zrobić coś, co pozwoli by Nasze cele osiągnięte małymi – również sukcesami były przez Nas samych doceniane!

Róbmy coś dla Siebie! Cieszmy się z małych rzeczy! … Bo te najmniejsze często pomijane, mogą być dla Nas źródłem nieocenionego szczęścia;)

 Co najważniejsze, stawiajmy sobie prawdziwie nierealne do wykonania cele… Takie, które są nawet zdawałoby się dla Nas irracjonalne?;/ Po co ?  Im wyżej mierzymy, tym wyżej dotrzemy! Nie marząc, nie osiągniesz, największych pragnień! Poddając się na samym początku nawet nie spróbujesz przełamać barier, które mogą wydawać się  górą lodową, ostatecznie będą mizernym pagórkiem, bądź po drodze odkryjemy w sobie dobrego alpinistę! :>

CEL—-> PAL!  Mówisz, że się nie da ?…… To patrz! Jeszcze kilka msc temu nie śniłam, że życie wywróci się o 398 stopni! Zmieniło się wszystko… On, a raczej bez niego, lenistwo, a może jednak codzienne ćwiczenia! Szkoła, czy już po szkole?;> Mieszkanie! Może to 10 km bliżej pracy! Wakacje… Może te w Kaliforni, bądź na Hawajach! Język????? Na razie skype…. za niedługo jak Dżoana Krupa… Zaniedbane włosy, 38979824 kilokalorii, paznokcie jak u tej co pobija Guinessa i zęby jak u Fana czarnej bez mleka! Nie ma opcji!! Zrobiłam sobie największą przysługę w życiu, podjęłam wyzwanie! BO KTO NIE RYZYKUJE TEN…? Nie ma :>>> :*

“Ludzie, którzy stawiają sobie mierne cele życiowe, zazwyczaj osiągają to co zamierzali:
nie dążą do niczego i niczego nie zdobywają.”
Richard M. Devos

Sesja do przodu!
Kilka dni wolnych do wylotu!
Milion spraw do załatwienia!
Jeszcze tylko 15 dni pracy!
Zakupy, papierki, dokumenty, ksera…. pakowanie….

Tak się mówi,ale jeszcze „aż”- „tylko” 26 dni :D

9.03
Samolot: Wrocław- Warszawa

10.03
Samolot 2: Warszawa-Frankfurt
Samolot 3: Frankfurt- Nowy Jork
13.03
Samolot 4:Nowy Jork-Chicago

….

 

Być, żyć, marzyć, śnić…. SPEŁNIAĆ SIĘ   :mrgreen:

 

 

Must be stronger!

08 lut

„What doesn’t kill you makes you stronger 
stand a little taller 
Doesn’t mean I’m lonely when I’m alone.
What doesn’t kill you makes you fighter
Footsteps even lighter”

:mrgreen:

Jak już powszechnie wiadomo, po otrzymaniu dokumentów, przelaniu 495 zł i dodzwonieniu się do konsulatu, umówienie spotkania w Krakowie przy -12 stopniowym mrozie na wawelu było pestką, jednakże podróż i otrzymanie wizy …. Tym razem jeszcze Mniejszą! Konsul okazał się być miłym-na Moje oko 35 letnim mężczyznom który chyba stwierdził, że w krainie hamburgerów mogę nieść pomoc otyłym i karmić ich swoimi suplami :D

Najpiękniejsze jest to, iż przed chwilą skończyłam rozmawiać z Moją Ukochaną host family! Cóż za piękna wiadomość! 17 Marca jadę do Chicago na maraton-5km-biegu z okazji St. Patrick’s day! Już widzę, że będzie rzeczywiście na sportowo. Dowiedziałam się przynajmniej, że lubią jeść —> biały ser, kuraka, indyczora i warzywa…! warzywa!  żadnego BEJKONU OŁ JEAH !

Czyli nici z Masy :( Choć jak to mówią—> Fast foody są u Nich jak za darmo, więc dlatego zaczęto szyć takie wielkie rozmiary leginsów z antycellulitowymi wkładkami ;p

Ponadto!

To nie prawda, że potrafi się angielski ucząc się jedynie w szkole! I to z tell me more’a :D

Rozmowa, przez skype przez 1h po angielsku to praca z lektorem w Polsce kolejnych kilka lekcji…

Nawijanie po amerykańsku z ich dziwnymi slangami i milionami łamańców językowych to niesamowita lekcja! Z minuty na minute, nawet nie zastanawiam się jakiego czasu używam, tylko myslę o tym żeby płynnie przejść do następnego wątku, co wcale Nie jest takie trudne, bo Oni są tacy kochani <3 Aż za mili!…. Przynajmniej powiedziałam im dziś, że mają ładne zęby ! :D

No i na tą chwilę dostałam pięknego e-maila z rezerwacją lotu z NY do Chicago… Cóż za piękny widok!

 Oczywiście na potrzeby Mojego lotu wymazałam niezbędne informacje :D

Nie zdajemy sobie czasami sprawy z tego, jak mało potrzeba w życiu do szczęścia… Mówi się, że pieniądze go nie dają, jednak bez nich o wiele ciężej Nam byłoby zdobyć choć garstkę miłych chwil…Realizowanie marzeń bez gotówki w dzisiejszych czasach też mija się z celem, każdy patrzy na pieniądze, bo jak to można być szczęśliwym nie mając dachu nad głową i posiłku, ani nie mogąc sprawić swojemu dziecku prezentu w postaci banalnej dobrej czekolady… Jak tu być szczęśliwym bez gotówki. Nikt mi nie powie, że się da… na dłuższą metę. Definitywnie, chcąc być szczęśliwym, trzeba sobie zbudować, własny… Mniej lub bardziej ciasny azyl do egzystencji… Co by nie było zimno i smutno! Mieć kogoś u boku i móc na kimś polegać i być osobą NIEZALEŻNĄ! Nigdy nie przyszło mi do głowy, że dzieki Mojemu charakterowi i Mojemu samozaparciu oraz temu, że Nigdy nie polegałam na Nikim innym tylko na sobie-

właśnie tak zacznę spełniać MARZENIA!

To się dzieje na prawdę ! ….. LECĘ.

„Nadzieja karmi a nie tuczy,

do szczęścia otwarte drzwi nie szukaj kluczy…”

That’s true! <3

Nie wierzę i dziękuję, że mogę na tą chwilę być już tak blisko wylotu…Obu wszystko było dobrze… hope so :)

 

Chce się krzyczeć z radości <3

04 lut

Od początku….

A raczej już od początku końca załatwiania formalności ! <3

Blog- potem vlog taki jest priorytet działania,ale to już na miejscu w USA …

Jednakże, wczoraj otrzymałam wszelkie potrzebne dokumenty wizowe WRESZCIE, wypełniałam je przez całe „x” godzin, by móc zadzwonić jak najszybciej do konsulatu i umówić się na spotkanie z konsulem!

Tam ta dam! Witamy Panią, czy termin 04.02.2014 Pani pasuje ? O nie! To już jutro mam niecałą dobę, a bilety, a jak się dostanę, a co powiem, a o co zapytają, a jak sie ubiorę, a Kraków, czy Warszawa, a nic jeszcze nie czytałam!…. Kozaq poszedł na żywioł. 10:16 już było po rozmowie, czekałam chyba z 5 minut, a rozmowa z Konsulem była samą przyjemnością ! <3 Oczywiście od razu napisałam do Swojej rodzinki, która również z tego faktu się już cieszy… Tak więc oficjalnie mam pozwolenie na wizę… Tak jak mówiliście nie było trudno, ale… też nie czekałam tak długo jak większość osób, które przede Mną miały ów zaszczyt zobaczyć te wypasione bryki na Solarskiej w Krakowie :D….  Na tą chwilę wszystko idzie w dobrym kierunku… Do zdania ostatni egzamin…. Wiza prawie w dłoni…. Rodzinka już nie może doczekać się kiedy to 17 marca pojadę do Chicago z nimi świętować St. Patrick’s day.

No i bądź co bądź również jestem podekscytowana. Już prawie tylko miesiąc… A sprawy załatwiłam tak szybko, tak to ja zawsze powtarzam, że jeśli czegoś się bardzo pragnie, to się to osiągnie, a rzeczy- bądź ludzie którzy zniknęli z Naszego życia czasem muszą po prostu dodać Nam skrzydeł, a nie pomóc upaść… Bądź inaczej (jak to kiedyś ktoś powiedział) ^.^

Muszą pozwolić Nam poleżeć i odpocząć jak już upadniemy, a później wstać z potrojoną siłą !

 

„Moje” chłopaki, przez skype słodcy, kochani , przecudowni! Amerykańskie dziecieczki ! Chciałabym wszystkim na raz powiedzieć jak się czuje człowiek, który w niecałe 8 msc spełnia tyle swoich marzeń na raz… Podejmuje decyzje, na które jeszcze kilka msc temu nie miałby siły, bądź miał przy sobie kogoś kto tylko demotywował go od takich pięknych postanowień… Życie czasami na prawdę potrafi dać nam miłą niespodziankę,podnieść na duchu, dodać skrzydeł, zakleić niepotrzebne rany, może te kości kiedyś zostały rzucone, a my teraz tylko pomagamy aby potoczyły się w dobrym kierunku na dobrą ilość oczek… Tak by wygrać, tak by postawić wszystko, nie mieć NIC, a później zgarnąć CAŁĄ PULĘ…. Kto wie:>?

Na dziś….

Po wczorajszym dniu…

I dzisiejszych przeżyciach…

Pamiętaj !

Nie, nie wcale nie chcę znów wspominać o tym, że bułeczka maślana w Polskim busie była nad wyraz smaczna! <mysli;/>

But Finally…

„Never fear shadows, for shadows only mean there is a light shining somewhere near by.”

Nie bój się cieni. One świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło.

That’s true…

Madzia.