RSS
 

Archiwum - Grudzień, 2013

Czasem, warto trochę o czasie …

19 gru

Na samym wstępie chciałabym bardzo podziękować, za wszystkie miłe słowa z Waszej strony odnoście Mojego początku „blogowego”!

Dużo wiadomości, uśmiechów, miłych słów napawa Mnie optymizmem i myślą „Dlaczego ja jeszcze tego wcześniej nie rozpoczęłam”, a Moje myśli kumulowały się odłogiem i nie dawałam im ujrzeć światła dziennego ;/

Zebrałam się, już jestem i teraz nie ma to tamto! Będę relacjonować egzystencjalne zagwozdki, doradzać w wyborze nowych butów-Panom i czytać wiadomości na temat brudnych skarpet-znów niesprzątniętych przez partnerów- od Pań. Czekam z niecierpliwością na owe wymiany zdań ;)

Jednakże dziś, przez cały dzień zastanawiałam się nad jedną bardzo ważną (przynajmniej dla Mnie kwestią), a mianowicie o CZASIE, tym nie ubłagalnie upływającym, pokrywającym Nasze twarze zmarszczkami i na domiar tego wszystkiego często psującym plany, marzenia i pragnienia. Z każdym dniem dla każdego z Nas priorytetem może stać się coś, bądź też ktoś inny. Życie może diametralnie zmienić swój bieg… Możemy nie mieć nic, a przy odrobinie szczęścia możemy stać się kowalami nowego, całkiem innego losu, jednak takowa sytuacja może być również odwrotna- czyż nie…?

Wybieramy różne drogi w Naszym życiu. Wybieramy je nie zawsze dobrze-tego nie da się przewidzieć!  Ciągle szukając, ciągle gdzieś dążąc,często nie wiedząc gdzie i po co… Często nie wiedząc z kim. Cały czas gdzieś biegniemy, gdzieś krążymy czy dla każdego w dzisiejszych czasach priorytetem jest rodzina? Odpoczynek? Miłość?…. Myśląc o tym, nawet największy twardziel ujrzałby w Swojej egzystencji emocjonalną pustkę, która łączy całe dzisiejsze pokolenie.Gubimy się, robimy Sobie na przekór, sądząc

- Tak właśnie będzie lepiej-

Często nie wiemy co z nami będzie, często nie wiemy co czujemy, co mamy zrobić i jak zrobić by było lepiej. Nie wiemy co myslimy i co chcemy, niczego nie jesteśmy pewni. Często nie wiemy kim jesteśmy. Często gdzieś tracimy wiarę, nadzieję, szczęście.

Życie jest pełne niespodzianek, a co najgorsze nie tylko tych, które po otwarciu dają Nam uśmiech na twarzy…

Jak to mówi piękny i prawdziwy cytat: „Rok to okres 365 rozczarowań”- Prawda…?

Choć nikt jeszcze nie wymyślił lekarstwa na długowieczność, choć kiedyś nie było pod tym względem lepiej , choć dni były takie same, a pory roku nie potraciły kolorów, choćby jedno różni świat teraźniejszy od ówczesnego….

Ludzie…..

Tak naprawdę żyjemy w świecie, w którym albo jedni nas „oplują” i oleją, lub po prostu z ignorują, zmieszają z błotem, zlekceważą, choć nie wiem jakbyś się starał/a, będziesz na dnie. 

Najczęściej ranią bliscy, u których spodziewaliśmy się zrozumienia, miłości, szczęścia. Tak nie jest i nigdy nie będzie. Zawsze ktoś będzie ranił, ktoś będzie przysparzał zmartwień, ktoś nas oszuka czy okłamie. Zbyt często po prostu wierzymy, że może być zawsze dobrze. Zbyt często.

Tak to często bywa, że nie zdajemy sobie sprawy z mocy słów, myśli i czynów. Tak często bywa, że ludzie nas ranią, „klują” w serce, domagają się szczęścia, radości, choć sami niewiele dają. 

 

…marzenia (NIE) do spełnienia…

 

Kłamstwo, oszustwo, brak motywacji i ciągłe niezadowolenia. Zdają się być wyznacznikiem dzisiejszej egzystencji…

Ludzie często zadają Mi jedno podstawowe pytanie (NA PRAWDĘ CZĘSTO!…)

Jak to możliwe , że masz tyle siły, tyle energii, że cały czas się uśmiechasz?:>

Proste! Wręcz banalne….

W 23 % Uśmiecham się dla innych, żeby pokazać, jak wiele tracą nie starając się uchwycić każdej z chwil w życiu jako tej NAJPIĘKNIEJSZEJ…

W następnych 27% Uśmiecham się, żebym w odwzajemnieniu mogła zobaczyć uśmiech drugiej osoby (uwielbiam to!)

Ponieważ to 27% daje mi następne 50, dlaczego?

Bo kiedy widzę kogoś uśmiechniętego, nie potrzebuję już pretekstu do tego, żeby ten uśmiech na twarzy się nie pojawiał, bo po co ?!

Uwielbiam cytat: Uśmiechaj się zawsze, bo nigdy nie wiesz, kto może zakochać się w Twoim uśmiechu :P

Może…. Kiedy kogoś już takiego będę miała, „suszyć zęby” będę trochę rzadziej :D

Warto jest jednak pamiętać, że każdy z Nas jest osobną indywidualnością, jeden chce, aby życie przeszło mu przez palce, inny chce uchwycić z Niego wszystko co się da, a jeszcze inny nie wie czego chce… (Tym ostatnim współczuję).

W życiu trzeba mieć plan! Trzeba do czegoś dążyć! Trzeba marzyć! Nawet i ja czasem siedzę słuchając muzyki i stawiając sobie trudne pytania… Co by było gdyby?!…. Nawet jedno cały czas chodzi mi po głowie i pewnie się nie przekonam, jak nie postawie kroku na przód i nie wyjdę z inicjatywą rozwikłania sprawy… Bo jak inaczej się przekonać o czymś czego nie jesteśmy pewni?!

Po prostu wziąć nogi za pas i działać!!

Dlatego…. Ja jako starająca się być optymistką dziewczyna w wieku jeszcze nie zaawansowanym zbytnio.

Marze, żyje, myślę…. Cały czas od nowa….

Nie odkładam marzeń i dążeń do celu, bo kto jak nie ja zacznie działać w Moim imieniu…?!!!

„Każda z pięknych chwil ma swoją datę ważności”…. Pamiętajmy o Tym ! ;)

 Z pozdrowieniami nowa, Madzia ;)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Życiowe zagwostki ;)

 

17 gru

Dokładnie jak w temacie !

Pierwszą, notkę z zaangażowaniem muszę rozpocząć od funkcjonowania i egzystencji „miłości” w dzisiejszych czasach….

Czy ludzie potrafią się jeszcze kochać ? Być dla siebie lojalni, okazywać sobie uczucia i być ze sobą pomimo wszystkiego i na przekór wszystkiemu ?

Racja, pierwszą miłość pamięta się jako tą „najważniejszą” i nie powiem, w Moim wypadku trochę tak jest trochę też nie, bo przecież to były Szczenięce lata, w każdym związku daje się z siebie wszystko, bo przecież się…. kocha:>? Ważne by nie palić za Sobą mostów, choć jak wiadomo-czasem się nie da;/

Wydaje mi się nawet, że powszechna opinia, że świetnych facetów jest jak na lekarstwo jest definitywnie prawdziwa. Dookoła życiowi nieudacznicy, szaleńcy lub po prostu nieporadni życiowo. Czy to prawda, że prawdziwi mężczyźni odeszli do lamusa?

Co racja to racja, nie wiadomo jak patrzeć na owych potencjalnych przyszłościowych partnerów, jednej z Nas pasować będzie mężczyzna w typie „business” stąpający w lakierkach i posiadający wyselekcjowanego vw z 2013 r , innej zaś misiek z ciepłym spojrzeniem gotujący pyszne obiady,  a jeszcze innej mężczyzna znający się na rzeczy w klasie xl plus w barkach (eh, siłownia to podstawa), nie da się ukryć, kochający wieczorami  o zawrotnym charakterze i ostrym spojrzeniu to Mój typ :D

Dlatego okupuje na siłowni „strefe koksa” hehehe ;p

Bardzo ważną rzeczą w dzisiejszych czasach są dla Nas pieniądze myślę, że większość z 7 mld ludzi zamieszkujących Nasz glob ze Mną się zgodzi, co by nie było, konsumpcyjny tryb życia stał się towarem przetargowym w Naszej szarej, bądź z rzadka bardziej kolorowej egzystencji. A wiadomo…. Jak nie wiadomo o co chodzi!? To chodzi o !?:> KASĘ!

Na potęgę rośnie (nawet wśród Moich znajomych) sponsoring, coś okropnego. Ludzie chwytają się różnych rzeczy, żeby zarabiać, nie tylko kobiety…

Jednak powracając do wątku uczuć. Sądzę, iż dużo, jeśli nie nawet bardzo dużo par rozstaje się i posiada problemy związane z funduszami.

Pieniądze-praca-brak pieniędzy-brak pracy-dobra praca-brak czasu-brak czasu-zdrady-zła praca-brak pieniędzy-brak pieniędzy- kłótnie… etc, etc…Błędne koło :-|

W związku z całym powyższym faktem zaczęłam stwarzać wokół siebie tzw mydlaną bańkę- sama efekt ten ów tak nazwałam… Nie chcę być z kimś dla kogo będę tylko OPCJĄ, a nie PRIORYTETEM… Dlatego, nic nie poradzę, że na Mojej drodze pojawiają się same PRZECINKI, nie ma opcji ZAPISZ…. No, MOŻE nie ma, a jak jest, to ja dobrze jeszcze tego nie wiem.

Pisząc tą notkę, zanurzyłam się na całe 10 min we wspomnieniach…. Jak to jest, że ludzie chcą poznawać się od podstaw, uczyć siebie nawzajem, żyć razem…. Funkcjonować, spełniać swoje marzenia, kochać, tworzyć rodzinę, a później…:/ Ranić, poniżać, tracić… Coś strasznego!

Z życia wzięte!

Mówić, że najgorszą rzeczą jest zdrada…. I w efekcie końcowym ZDRADZIĆ.

Nie pojmę tego nigdy. Wiadomo, nikt nie jest ideałem, nie ma takich ludzi, warto jednak przemierzać km dróg i setki słów oraz miliardy doznań, by poznawać samą/ego siebie oraz swoją potencjalną drugą połówkę. Bo kto nie chce być szczęśliwy! Kto nie chce wracać do domu pełnego ciepła i miłości, oglądając razem TV czy po prostu wsłuchując się wspólnie w skraplający się deszcz z dachu. Cokolwiek, nauczyłam się nie być zbytnią fetyszystką na pkt uczuć, jednak przy braku laku czasami zastanawiam się nad faktem czy to tylko wygląd liczy się w dzisiejszych czasach, czy jędrne pośladki i wklęsłe policzki to wyznacznik poznania kogoś interesującego- zdaje sobie sprawę, iż dla tego, który własnie tak patrzy na kobietę, nie jest to jego wybranka do końca i jeden dzień dłużej ;)

Na koniec dawka humoru odnosząca się do całości wpisu :

Facetowi żona zaczęła mówić przez sen. Jakieś jęki i imię Rysiek…
Bez dwóch zdań doprawiała mu rogi i facet szybko doszedł do takiego samego wniosku. Aby to sprawdzić, pewnego dnia udał, że wychodzi do pracy i schował się w szafie. Patrzy, a tu żona idzie pod prysznic, układa sobie włosy, maluje się, perfumuje i w samej koszulce nocnej wraca do łóżka. W tym momencie otwierają się drzwi i wchodzi Rysiek…
Super przystojny, wysoki, śniada cera, czarne, bujne włosy – jednym słowem bóstwo.
Facet w szafie myśli: „Muszę przyznać, że ten Rysiek to ma klasę!”.
Rysiek zdejmuje powoli koszulę i spodnie, a na nim stylowe ciuchy, najmodniejsze i najdroższe w tym sezonie.
Facet w szafie myśli: „szlag, ale ten Rysiek, to jednak jest zajebisty!”.
Rysiek kończy się rozbierać od pasa w górę, a tu na brzuchu mięśnie krateczka-kaloryfer, wysportowany, a klatka jak u gladiatora.
Facet w szafie myśli: „ten Rysiek, to ekstra gość!”.
Rysiek zdejmuje super-trendy bokserki, a tu penis cudowny – pierwsza klasa.
Facet w szafie myśli: „O żesz ty, Rysiek jest rewelacyjny”
W tym momencie żona zdejmuje koszulę nocną i pojawia się ciało z cellulitisem, obwisłe piersi, rozstępy…
Facet w szafie myśli: „Ja pierd.lę! Ale wstyd przed Ryśkiem”.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życiowe zagwostki ;)

 

17 gru

Tak więc kim jestem i co robię, po co zawracam Wam głowę i jak żyję w dzisiejszych czasach ?

Zwyczajna 21 latka z głową pełną pomysłów oraz buzią, która się nigdy nie zamyka.Tak, nie znam wielu ludzi o takim słowotokowym ADHD jak ja, bądź co bądź Moim największym życiowym priorytetem jest rodzina, praca i…. praca :) Kocham to co robię, a mianowicie pracuję w restauracji robiąc tam miliard różnorakich rzeczy, na dodatek od czasu do czasu poduczając jakieś maluchy języka „nie ojczystego-angielskiego”, a  także spełniając się w pisaniu książki i oczywiście studiuję. Jestem takim „orzechem” nie da się poznać z zewnątrz, ze to co kryje się w środku jest , pyszne, miłe i wrażliwe…. Bardzo wrażliwe.Pełnoprawnie przypisać można zasługę rozpoczęcia pisania bloga mojemu samozaparciu, gdyż od już ponad 2 msc uczęszczam na siłownię przy tym prowadząc, dietę i zrzucając kilogramy, których kiedyś nie było…. 173 i 61 kg!  Moja pupa zaczela się denerwować swoimi „podwójnymi szwami heh” i musiałam wziąć się w garść. Powróciłam na bieżnię (kilka lat temu codziennością były treningi) siatkówka, koszykówka, lekkoatletyka… Ach, bardzo ważna jest motywacja! Dlatego znów kawałek wijącej się taśmy pod Moimi stopami stało się Moją drogą do szczęścia :D

A od czego się zaczęło, że znów postanowiłam stawiać czoła kg i biegać na siłownię o 7:30 katując się czy to z trenerką czy z trenerem popijając powerade oraz spożywając duże ilości gotowanego indyka i wędzonego pstrąga ?:>

Mianowicie klient w restauracji, którego życiowe motto, trafiło w samo sedno.

Logika: Jedzmy po to, żeby żyć, a nie żyjmy po to by jeść…

O wiele lepiej czuje się człowiek wychodząc z siłowni i mając satysfakcję ciężkiego treningu, aniżeli po zjedzeniu ciastka siedząc i oglądając po raz setny ten sam program w tv-popijając przy tym colą i zagryzając chipsami.

Mogę z  czystym sumieniem powiedzieć, tak- mam satysfakcję z tego, że w końcu sie zmobilizowałam! Ktoś kiedyś mi powiedział, nie ma braku czasu, aby prowadzić aktywny tryb życia….

Chyba jestem żywym tego przykładem…

Mój dzień przy ostatnich treningach?

5:50 pobudka-ogarnięcie się-spakowanie-przekąszenie małego „co nieco”

7:00 wyjście na siłownię

7:30 trening

9:00 koniec i pędem na środek komunikacji dowożący Mnie w miejce, gdzie spędzę kolejne 12h

10:00-22:00 rozpoczęcie i zakończenie pracy

23:00 powrót do domu

24:00 leżakowanie

24-24:30 cwiczenia rozciagajace kilka brzuszkow, masazyki etc etc….

No i głeboko w noc pisanie książki….

Koniec.

Każdy następny dzień wygląda bardzo podobnie, choć kiedy nie jestem w pracy(bo też są takie dni- jestem w drugiej pracy,albo po prostu kontynuuję naukę, pójdę na basen czy spotkam się ze znajomymi).

Mam czas dla siebie? To jest straszne, jednak nie wyobrażam sobie mieć go więcej, bo odpoczywanie to strata czasu, żyję żeby coś przeżyć… Każdy w życiu ma tego „powera” mniej lub więcej, ja dziwie się jeszcze, że nie ważę 30 kg i nie wyglądam jak szpieg z deszczowego lasu, toż to niesamowite!

Jakoby tego było mało punktem kulminacyjnym Mojego bloga, bardzo bardzo bardzo… Chciałabym, aby była Moja chęć wyjechania do USA w kwietniu roku 2014 ;)

Już nie mogę się doczekać i z minuty na minutę patrzę na skrzynkę czy już coś może wiadomo! ;)

Co tu począć!

Skąd ta myśl o wyjeździe?:>

To grubszy temat! ;/ Na inny wpis….

Jednak w ostatnim czasie Myślę sobie o wszystkim i zastanawiam się …

Gdyby tak pojechać na lotnisko, autobusem, bez biletu. Wysiąść przy lotnisku, wybrać lot i polecieć bez pieniędzy, bez znajomych, bez rodziny, bez nikogo, prosząc tylko niemiłą Panią w okienku o bilet przy oknie, żeby dobrze widzieć co zostawiam tam… w dole.

 

Ode Mnie dla Was … ;)

17 gru

Madzia, po prostu…. Pracuję, uczę się, egzystuję i nie tracę chwili na odpoczywanie w mieście zwanym Wrocławiem. Od dawna miałam większy zamiar i nieodpartą chęć stworzenia czegoś opisującego Moje zabiegane życie, chyba nadeszła ta chwila!

Mobilizacja jest na etapie „high level”!
Po co? Dla kogo? Kto to będzie czytał ?;/
Nie wiem, możliwe, że Samotnie będę powracać do chwil kiedy siedziałam w pokoju sącząc zieloną herbatę i pisząc po prostu „coś”, bo kiedy jest chwila na odpoczynek, nie wolno odpoczywać!! Przynajmniej ja- nie potrafię, nawet jakbym chciała. Tak więc, priorytetem tego Bloga jest poruszenie tematów, które do tej pory z chęcią opisywałam w Swojej „autobiograficznej” książeczce bez okładki z chęcią ukazania jej kiedyś „ŚWIATU” ;)

Miło będzie, kiedy kogoś tym zainteresuje, jednak jeszcze milej kiedy ktoś pójdzie za Moim przykładem i będzie otwierał się na świat, przez opisywanie swoich doświadczeń i przeżyć właśnie na takich blogach. Wiele można się na nich nauczyć, poznać wielu ludzi, ujmę to nawet inaczej: Można (bo w końcu mamy XXI w) poznawać świat, zwiedzać go i degustować kawałek po kawałku, przeglądając tylko strony „www”. To są realia dzisiejszych czasów! Mama, babcia, dziadek, wujek- smartfon, aparat, tablet, laptop-jpg,3d,5d…Technologia, życie, zmiany i udoskonalenia. To co Nam daje siły na lepsze jutro i to o czym myślimy jak o końcu świata- bo przecież pieniądze szczęścia nie dają! A jednak.

Jak to Moje Szefostwo zawsze Mówi: MAGDA! 10 SŁÓW.

A WIĘC:

Lepiej jest być niedoskonałą wersją samego siebie, aniżeli idealną kopią kogoś innego… (uuupps 12 :P )

Właśnie o tym będzie Mój blog ! :)